Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (10)

Okulary Accent Wind

Okulary Accent Wind

Nasz zawodnik, Romek Sidor, przetestował dla Was okulary Accent Wind z nakładką na szkła korekcyjne. Zapraszamy do lektury.

W związku z tym, że na co dzień noszę okulary korekcyjne postanowiłem sprawdzić jak sprawują się okulary ochronne, które mają możliwość dołożenia ramki ze szkłami korekcyjnymi. Wydawało się, że jest to rozwiązanie idealne. Wybór padł na okulary Accent Wind dostępne na centrumrowerowe.pl 

Opis producenta:

Okulary Accent Wind to uniwersalne okulary sportowe z możliwością montażu szkieł korekcyjnych. Dzięki wymiennym szybkom okulary można dobrze dopasować do zmieniających się warunków i pory dnia. Poliwęglanowe soczewki odporne na odpryskiwanie i zarysowania dzięki kompletnym filtrom UV zapewniają 100% ochronę oczu. Gumowe noski i okładziny zauszników skutkują dużym komfortem użytkowania. W zestawie sztywny futerał.

 

  •    Filtr UV 400 chroni oczy przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym
  •    Powłoka zapobiegająca parowaniu
  •    Wymienne, gumowe noski zapewniają duży komfort
  •    Trzy zestawy soczewek w komplecie
  •    Powłoka antyrefleksyjna
  •    Trzy zestawy szkieł w komplecie
  •    Poliwęglanowe soczewki są odporne na zarysowania
  •    Zdejmowany adapter umożliwiający montaż szkieł korekcyjnych
  •    Waga: okulary 27 gramy + adapter 3 gramy
  •    W zestawie sztywny pokrowiec i ściereczka

 

Test: 

W pudełku znajdowały się:

  •    Czarno-grafitowa oprawka
  •    Noski
  •    Soczewki lustrzane przyciemniane
  •    Soczewki przezroczyste
  •    Adapter do szkieł korekcyjnych
  •    Sztywne etui
  •    Ściereczka do czyszczenia soczewek

 

Po wypakowaniu wszystkiego z woreczków postanowiłem zamontować szkła ochronne w okularach i już na początku miałem z tym nie lada kłopot. W instrukcji było to dokładnie opisane jednak… nie szło mi to za bardzo. Po kilkunastu minutach udało się. Po kilku razach składania i rozkładania doszedłem do perfekcji – no ale to kwestia wprawy i dotyczy prawdopodobnie wszystkich okularów.

Aby w pełni korzystać z okularów konieczna była wizyta u optyka i dorabianie szkieł korekcyjnych do ramki. Po kilku dniach mogłem cieszyć się ramką z nowymi szkłami.

W pierwszym momencie po założeniu okularów z zamontowaną ramka miałem wrażenie, że ramka ogranicza pole widzenia jednak każdy okularnik wie, że to mija po chwili.

Pierwsza jazda – rekreacja – okulary idealne. Wygodne, lekkie i bardzo dobrze widzę. To jest to czego potrzebowałem. Nie ma się do czego przyczepić.

Druga jazda – rekreacja – zmiana szkieł na ciemne. Nadal idealnie.

Trzecia jazda – udział w maratonie. No i tutaj zdziwienie. Tempo mocne i okulary zaczynają parować. Mimo powłoki zapobiegającej parowaniu? Co gorsze – parują również szkła korekcyjne – para podwójna, tragedia. Ramka od razu trafiła do kieszeni, a maraton kontynuowałem w samych szkłach ochronnych. Magia idealnych okularów się skończyła.

Podsumowanie:

Dobre, niedrogie okulary do jazdy rekreacyjnej. Wspaniały kompromis pomiędzy wyborem okularów ochronnych i okularów korekcyjnych. Jednak nie jest to do końca dobry wybór dla osób bardziej wymagających, chcących korzystać z ramki korekcyjnej. Duży minus za parowanie szkieł ochronnych. Za dopasowanie, wygodę, przejrzystość szkieł – same plusy. 

 

 

 

 

Tarcze hamulcowe Shimano XT SM-RT76 180/160 mm

Dziś kilka zdań od Andrzeja na temat tarcz hamulcowych Shimano XT SM-RT76 180/160 mm, które znajdziecie w stałej ofercie na centrumrowerowe.pl 

Tarcze hamulcowe Shimano XT SM-RT76 180/160  mm,  które ostatnio otrzymałem do testów nie są moim pierwszym kompletem - używam tego modelu z zadowoleniem od kilku lat. Wcześniej używałem hamulców V-Brake XT Shimano i nie zamierzam wracać do tego rozwiązania. Jedyna ich zaleta to niskie koszty eksploatacji, poza tym – same wady :/

Hamulce tarczowe pozwalają na bardziej precyzyjne dopasowanie siły hamowania do potrzeb i warunków panujących na trasie. Co ważne, zdecydowanie miej siły używamy przy hamowaniu na hamulcach tarczowych niż w standardowym rozwiązaniu V-Brake. "Tarczówki" są niezawodne w każdych warunkach, a zwłaszcza ten model znakomicie spisuję się na błotnistej, mokrej trasie. Zaciągają mało błota i łatwo się oczyszczają. V-Brake tracą sprawność nawet przy niewielkim kontakcie powierzchni hamowania z wodą czy błotem. Potrafią również porysować obręcz.

Prawdą jest, że hamulce tarczowe nie należą do najtańszych rozwiązań, ale charakteryzują się za to bardzo dobrą wytrzymałością oraz sztywnością co jest niezmiernie ważne zwłaszcza przy dużej średnicy tarczy.

Na komplet samych tarcz musimy przeznaczyć około 220 zł (centrumrowerowe.pl)

Przez wiele sezonów szukałem odpowiednich klocków. Przetestowałem masę różnych maści i producentów. W efekcie wróciłem do zasady, że  najlepsze rozwiązanie i dopasowanie poszczególnych elementów napędu lub układu hamulcowego podsyła nam sam producent i od kilku sezonów używam wyłącznie klocków Shimano Metalic, które znakomicie współpracują z w/w tarczami – nie niszczą ich i nie piskają.

Jeżeli zastanawiacie się nad serwisem układu hamulcowego (posiadacie niższe modele tarczówek, V-Brake...) to warto rozważyć zakup tarcz Shimano XT. 

 

Środek do mycia roweru Bike Wash FINISH LINE

Każdy zdaje sobie sprawę jak ważne jest utrzymanie w czystości roweru podczas całego sezonu.
Nawet niewielkie zabrudzenie mechanizmów może sprawić, że nasz sprzęt bardzo szybko się zużyje lub też uszkodzi.
Pozostałości po smarach i olejach zanieczyszczone kurzem i piaskiem, działają jak papier ścierny, zwłaszcza na elementy ruchome - napęd, amortyzator.
 
Wielu z nas aby ułatwić sobie życie, po treningu czy zawodach, myje rower korzystając z myjek ciśnieniowych (na myjniach lub też z tych udostępnianych przez organizatorów wyścigów).
Owszem rower jest czyściutki, ale zdarza się, że zanieczyszczenia pod wpływem ciśnienia wody zostaną wepchnięte pod uszczelki lub w trudno dostępne miejsca. Pomimo iż wiemy, że może mieć to ogromnie negatywne skutki, jest to wygodne rozwiązanie. Przecież nikt nie chce się bawić godzinami w czyszczenie roweru.
 
Jest jednak na rynku kilka preparatów, które pomogą nam łatwo i szybko pozbyć się zanieczyszczeń, również tych oleistych.
Preparaty wielu producentów znajdziecie w centrumrowerowe.pl
 
 
Jednym z nich, który dziś testujemy jest Bike Wash marki FINISH LINE.
 
 
 
Sprawdziliśmy jak płyn poradzi sobie z zabrudzeniami po standardowym treningu w lesie. Rower był zabrudzony wyschniętym błotem i zużytymi smarami.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  
 
  
 
Do mycia użyliśmy:
- wiadro z wodą
- gąbka
- szczotka
- butelka z rozpylaczem
- koncentrat Bike Wash FINISH LINE
 
 
Kncentrat Bike Wash rozrobiliśmy w zalecanej przez producenta proporcji czyli 120 ml koncentratu + 900 ml wody co dało nam 1l gotowego do użycia preparatu.
Do rozprowadzenia środka użyliśmy butelki z rozpylaczem. Po rozpylaniu płynu odczekaliśmy kilka minut aby rozmoczyć zabrudzenia.
Następnie za pomocą gąbki i wody zmyliśmy zanieczyszczenia z siodełka, ramy, kół, które schodziły naprawdę bardzo łatwo.
Wiadomo, że napęd potrzebuje troszkę innego traktowania.
 
Do czyszczenia napędu i łańcucha użyliśmy tego samego, rozrobionego wcześniej płynu.
Za pomocą szczotki i częstego spryskiwania powierzchni udało się usunąć brud bez większych trudności. 
Następnie powtórzyliśmy mycie całego roweru czyli spryskanie płynem i umycie gąbką, aby efekt był jeszcze lepszy.
Podczas mycia zużyto ok. 0.7 l płynu.
Rower po czyszczeniu Bike Wash FINISH LINE wygląda tak :-)
 
 
 
  
 

Podsumowanie

Czyszczenie roweru płynem Bike Wash FINISH LINE jest łatwiejsze i dużo bardziej efektywne niż używanie powszechnie dostępnych środków czyszczących (np. płyn do naczyń :) )
 
Płyn jest bezpieczny dla elementów z tworzyw i gum oraz innych materiałów używanych w rowerach (tytan, aluminium, chrom, skóra, itd.)
 
Brud schodzi bardzo szybko, więc możemy zaoszczędzić czas. Aby poprawić działanie płynu głównie podczas czyszczenia napędów i łańcucha lub zabrudzeń oleistych proponujemy zwiększyć stężenie, dodać więcej koncentratu na tę samą ilość wody.
 
Po myciu rower pozostawiliśmy do całkowitego wyschnięcia. Pozytywnym zaskoczeniem był fakt, że nie pojawiła się rdza na elementach metalowych, jak ma to miejsce po myciu samą wodą. Producent zapewnia, że płyn zawiera 5 substancji czyszczących, 3 przeciwrdzewne oraz antystatyczne, co potwierdzają otrzymane rezultaty. Ten produkt na pewno Was nie zawiedzie.
 
Koncentrat idealnie sprawdza się w Przyrządach do czyszczenia łańcucha YC-791.
 
Cena koncentratu to 55,90 zł za 480 ml. W centrumrowerowe.pl znaleźliśmy najtańszą ofertę w sieci.
 
Z tej pojemności można uzyskać 4l płynu o sugerowanym stężeniu. 
To powinno wystarczyć na 5 myć. 
 
 
Jesteśmy zadowoleni z rezultatu jaki otrzymaliśmy po zastosowaniu płynu Bike Wash FINISH LINE
 
Wypróbujcie sami!
 
 
 
 
 
 
 
 

Schwalbe Racing Ralph Evo Lite Skin

Do testów dzięki centrumrowerowe.pl otrzymaliśmy opony Schwalbe Racing Ralph Evolution Lite Skin. Wybraliśmy tą oponę z myślą o użytkowaniu w maratonach MTB oraz XC. Opona miała być jak najbardziej uniwersalna oraz musiała posiadać możliwość stosowania jej bez dętki czyli Tubeless Ready.

Dane techniczne :

Producent – Schwalbe

Model –Racing Ralph

Rozmiar – 29x2.1’’

Waga real -  480gr

Mieszanka Gumy – PaceStar

Wykonanie – Lite Skin

Ciśnienie robocze – 2.00-4.00 Bar ( 30 – 55 psi )

Epi – 127

Rodzaj – zwijana Tubeless Ready

 

Technologie :

Osnowa EVO  - dzięki zastosowanie ostrzejszego kąta ułożenia nitek zwiększa elastyczność i obniża opory toczenia.

PaceStar - połączenie trzech różnych mieszanek (łatwo tocząca się podbudowa, szybki środek bieżnika, przyczepne pasy boczne) stworzone specjalnie do cross country.

Montaż :

Opona bardzo łatwo weszła na obręcz koła. Do całkowitego założenia opony użyliśmy łyżki, ale spokojnie opona wskoczy bez jej użycia, co przy niektórych oponach jest niemożliwe do wykonania. Ta opona jest dość miękka. Zalana została płynem uszczelniającym do opon ok. 130 ml. Za pomocą kompresora ciśnienie nabiliśmy na 3 bary. Opona bardzo dobrze ułożyła się na obręczy. Nie było żadnych problemów z jej uszczelnieniem. Po wykonaniu wszystkich czynności mających na celu rozlanie mleczka po całej powierzchni wewnątrz opony, szybki montaż, dopasowanie ciśnienia i jazda w drogę.

Test :

Na początek nawierzchnia asfaltowa. Opona bardzo cicha. Toczy się bardzo dobrze i jest szybka, naprawdę bardzo szybka. Zawdzięcza to zastosowaniu technologii EVO, Pace Star oraz swojej bardzo niskiej wadze ( 480 gr). Przy użyciu wyższego ciśnienia opona ma bardzo niskie opory toczenia. Opona bardzo dobrze trzyma kierunek jazdy. Czuć płynność jazdy. Na zakrętach można śmiało ostro przechylić rower zachowując pełną przyczepność.

Czas na jazdę w terenie czyli szuter, kamienie, korzenie ściółka i błotko. Do testu udaliśmy się na ulubione ścieżki Książańskiego Parku Krajobrazowego.

Na szutrze super przyczepność, opona nie boksuje, nie ślizga się i szybko nabiera szybkości. Tył roweru nie myszkuje. W zakrętach pełna kontrola nad rowerem.

Kolejny etap testu to większe kamienie i głazy i korzenie. Na większych kamienistych płaszczyznach opona trochę się ślizgała, korzenie pokonane bez uślizgu.  Na szybkim kamienistym zjeździe opona bardzo dobrze wgryza się w drogę. Kilkakrotnie mocno uderzyliśmy w jakieś większe kamienie przy sporej prędkości i nic z opona się nie stało. Brak rozcięć, ciśnienie nie uciekło.

Czas wjechać w błoto. Nie spodziewaliśmy się tutaj cudów gdyż nie jest to opona typowa na nawierzchnię błotnista. W lekkim błocie opona sprawuje się nawet dobrze. Szybko się czyści, a przyczepność podczas mocnego kręcenia korbą pozwala całkowicie kontrolować rower. Gorzej wygląda jazda w kopnym błocie. Tutaj trzeba się trochę namęczyć, aby kontrolować napędzanie roweru. Opona zakleiła się i zaczęła tracić przyczepność. Po wyjechaniu w twardszą nawierzchnię od razu ładnie się oczyściła.

Pierwsze zdjęcie przedstawia dotychczas używaną oponę (przód) natomiast drugie zdjęcie przedstawia Schwalbe Racing Ralph Evo Lite Skin (tył). Wnioski nasuwają się same :)

  

Podsumowanie : 

Mieliśmy bardzo duże wymagania co do tej opony gdyż jest to opona bardzo zachwalana przez zawodników MTB. Nie zawiedliśmy się na niej. Dzięki swojej niskiej wadze oraz zastosowanym technologią EVO, Space Star jest oponą bardzo szybką i przyczepną w różnych warunkach, a więc uniwersalną, idealną pod maratony MTB i XC. Przy odpowiednim doborze ciśnienia również poradzimy sobie na podłożu piaskowym. Również w warunkach zimowych opona pozwala na zastosowanie ciśnienia poniżej 1.8 bar przez co świetnie radzimy sobie na śniegu i śliskiej nawierzchni. Uszczelnia się bardzo dobrze. Jeżeli chodzi o zużycie to przy zamontowaniu jej na przód spokojnie wystarczy na cały sezon. Przy zamontowaniu na tył podczas aktywnego sezonu i wielu startach (BM, Puchar Strefy MTB) będziemy potrzebować 2 sztuki na sezon -  oczywiście w zależności od sposobu jazdy. Minusem tej opony jest jej dość wysoka cena i cienkie ścianki boczne podatne na rozcięcia, ale mimo to warto zainwestować. Podsumowując jest to najlepsza opona jaką używaliśmy do tej pory i raczej na dłużej zadomowi na naszych obręczach.

Ochraniacze na buty Neopren Fluo FORCE

Kolejny nasz test dotyczy ochraniaczy termicznych na buty, dostarczonych przez naszego partnera centrumrowerowe.pl. Posiadają w swojej ofercie bardzo wiele modeli w bardzo dobrej cenie. Jedne z nich testował Marcin Kułakowski, zawodnik MTB, SOWIE Team.

 

Miałem okazję testować Ochraniacze na buty marki Force w kolorze żółtym Fluo.

Wybrałem taki model, ponieważ zwiększa on ochronę podczas jazdy, również po zmroku, a także chciałem przekonać się czy dzięki ochraniaczom neoprenowym będę mógł wydłużyć swój trening.

Testowałem owe ochraniacze przez okres 2 miesięcy używając ich w terenie oraz na szosie. Wiązało się to z kilkoma wyjazdami w tygodniu tak dokonać jak najbardziej faktycznej oceny i abym mógł sprawdzić je w różnych warunkach pogodowych.



Specyfikacja:

- Wykonane z wytrzymałego i lekkiego materiału,

- Materiał: neopren o grubości 2 mm,

- Przeznaczone na chłodne dni,

- Zapinane na zamek boczny,

- Posiadają elementy odblaskowe, zwiększające bezpieczeństwo,

 

Wygląd i wykonanie:

Wykonane są bardzo dobrze, solidnie, z materiału, który pozwala na dopasowanie do każdego rodzaju buta (trekkingowe buty z SPD, które są szersze, jak i letnie do MTB lub szosy).

Neopren nadaje elastyczność co ułatwia ich zakładanie.

Posiadają odblaski, które zwiększają bezpieczeństwo poza tym kolor sprawia, że jesteśmy lepiej widoczni z daleka.

Jeśli chodzi o konserwacje ochraniaczy jest ona bardzo prosta, a zabrudzenia na materiale są bardzo łatwe do usunięcia.  

Jedynym elementem, który podczas eksploatacji uległ nieznacznemu uszkodzeniu to gumy na spodzie ochraniaczy. W tym miejscu moim zdaniem elementy mogłyby zostać wzmocnione.

 

    

 

Praktyczność:

Wyjeżdżałem w nich w przeróżnych warunkach pogodowych zaczynając od -2 stopni poprzez deszcz, deszcz ze śniegiem, jak i temperatury sięgające nawet -15 stopni.

Testowałem je pod kątem funkcjonalności przez 30, 60, 120 minut.

Próby uważam za zakończone sukcesem, ponieważ jazda była komfortowa, bez ochraniaczy 2 godzinny lub dłuższy trening nie byłby możliwy.

 

Stwierdzam, że materiał pozwala zachować stałą temperaturę w bucie jak i chroni przed wiatrem.

Szczególnie dało mi się to odczuć podczas zjazdów, kiedy jesteśmy najbardziej narażeni na wychłodzenie poprzez działanie wiatru.

Powłoka neoprenowa nie przepuszcza wody, a wentylacja wewnątrz jest na wysokim poziomie, więc nie odczuwamy dyskomfortu z powodu przegrzania.

 

Podsumowanie:

Uważam, że mogę polecić ochraniacze na buty marki Force każdemu kto uprawia kolarstwo.

Każdy wyjazd w chłodne dni pozwala dzięki nim cieszyć się jazdą, więc można skupić się na doskonaleniu swoich możliwości, techniki jazdy, podziwianiu pięknych widoków, a nie przejmowaniu się wychłodzeniem organizmu poprzez stopy.